Według politologa Adama Traczyka koalicja rządząca od początku miała problem ze strategią i tożsamością. Zamiast narzucać agendę, większość czasu działa w defensywie. Traczyk wskazuje dwa kluczowe mankamenty:
- Brak spójnej wizji na przyszłość Polski – nie udało się wypracować jednego flagowego projektu lub hasła, które zakotwiczyłoby koalicję w świadomości społecznej.
- Niezrozumienie przez partie koalicyjne, że sukces można osiągać tylko wspólnie – nie kosztem swoich partnerów.
Traczyk dodaje, że koalicja przez ponad rok wykorzystała weto prezydenta Dudy jako alibi, które pozwalało unikać trudnych decyzji. W efekcie „przespano” czas, który mógł być wykorzystany na budowanie trwałego poparcia i konkretnych zmian.
Choć sondaże nie wskazują katastrofalnego stanu – zwolennicy koalicji sumarycznie wciąż mają poparcie bliskie połowy wyborców – krytyka mówi jasno: jeśli ten czas zostanie zmarnowany dalej, koalicja może nie zdążyć się wykreować jako realna siła przed wyborami w 2027.