W Prawie i Sprawiedliwości wrze – na Dolnym Śląsku Jarosław Kaczyński podjął decyzję o zawieszeniu w prawach członka partii aż siedmiorga radnych sejmiku wojewódzkiego, którzy wcześniej zostali usunięci z klubu PiS. Jak tłumaczą władze – sprawa nadal jest w toku, a decyzję o ich przyszłości ma podjąć rzecznik dyscyplinarny.
Wykluczeni politycy – w tym Łukasz Lach i Przemysław Czarnecki – bronią się, twierdząc, że pozostają wierni ideałom partii i nie złamali jej statutu. Oskarżają wewnętrzne frakcje o manipulację i pociąganie za sznurki. W tle sporu pojawiają się znane nazwiska: Elżbieta Witek i Michał Dworczyk. To ich zwolennicy mieli zmierzyć się w tej lokalnej, ale coraz bardziej spektakularnej wojnie o wpływy.
Zamieszanie wybuchło po próbie odwołania Piotra Karwana – szefa klubu, uważanego za człowieka Witek. Radni próbowali go usunąć, ale zamiast poparcia – zostali wyrzuceni. Teraz mają status niezależnych, a PiS-owski klub w sejmiku kurczy się do zaledwie sześciu osób. Mimo to układ sił w regionalnym parlamencie nie uległ zmianie – KO, PSL i Bezpartyjni nadal trzymają władzę.
Zawieszeni politycy nie składają broni – piszą listy do Kaczyńskiego, publikują oświadczenia i alarmują, że zostali wykluczeni na podstawie nieprawdziwych relacji. Ich zdaniem, cała sytuacja to efekt ambicjonalnych gier na szczytach partii, które wylały się na samorządowy poziom.