Spacer w Gdańsku zmienił się w koszmar, kiedy Pani Paulina wraz ze swoją 11-letnią suczką Lisią natknęła się na amstaffa bez smyczy. Pies był ścigany przez nastolatka, który twierdził, że jest „przyjazny”. Sekundy później sytuacja wymknęła się spod kontroli – amstaff rzucił się na Lisię z brutalnością, której kobieta nie potrafi zapomnieć.
Lisia została brutalnie pogryziona – miała połamaną miednicę, rany brzucha i nóg. Od razu trafiła do specjalistycznej kliniki, gdzie weterynarze każdego dnia walczą o jej życie. Niestety, jej stan wciąż jest krytyczny.
Mieszkańcy nie kryją oburzenia. Jak się okazuje, to nie pierwszy przypadek agresji ze strony tego samego psa. Policja już wcześniej otrzymywała zgłoszenia, a teraz wystąpiła z wnioskiem o odebranie amstaffa właścicielowi. Sprawa może mieć również finał w sądzie – Pani Paulina zapowiada walkę o sprawiedliwość i odszkodowanie.
Tymczasem mieszkańcy Gdańska zadają sobie pytanie – jak długo jeszcze ten pies będzie stanowił zagrożenie?