Zamieszanie w Sądzie Najwyższym. Obywatel przerwał posiedzenie i zażądał odpowiedzi

W trakcie wtorkowego posiedzenia Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, dotyczącego ważności wyborów prezydenckich, doszło do niecodziennego incydentu. Głos niespodziewanie zabrał jeden z przebywających na sali mężczyzn, który domagał się informacji o złożonym przez siebie wniosku.

– Złożyłem wniosek dziś o 11:30 i chcę wiedzieć, czy trafił do sędziów – mówił, przerywając obrady.

Prezes izby Krzysztof Wiak stanowczo przerwał mu wypowiedź, przypominając, że mężczyzna nie jest uczestnikiem postępowania. – Odpowiednią informację otrzyma pan w trybie przewidzianym przez przepisy – odparł Wiak. Na sali zapanowało poruszenie, a do obywatela podeszli funkcjonariusze policji. Po krótkiej wymianie zdań mężczyzna usiadł, ale ponownie próbował uzyskać odpowiedź.

Jak się okazało, chodziło o wniosek o wyłączenie z orzekania aż 15 sędziów Izby, w tym samego prezesa Krzysztofa Wiaka. W uzasadnieniu autor wniosku powołał się na brak rozpoznania jego protestu wyborczego oraz fakt, że – jego zdaniem – sędziowie zostali powołani w wadliwej procedurze, a tym samym nie spełniają standardów bezstronności i niezawisłości.

„W świetle wyroków TSUE, Trybunału Praw Człowieka i Sądu Najwyższego, osoby te nie mają atrybutów sędziowskich i mają interes polityczny, by orzekać na korzyść konkretnego kandydata” – napisał mężczyzna.

Wskazał również, że jego protest wyborczy – podobnie jak wiele innych – nie został w ogóle rozpoznany, co w jego ocenie stanowi poważne naruszenie prawa wyborczego. Zarzucił też prezesowi Wiakowi wcześniejsze publiczne wypowiedzi, które – jak twierdzi – mogą świadczyć o uprzedzeniu i politycznym zaangażowaniu.

Wniosek, choć złożony formalnie, został zignorowany w trakcie posiedzenia. Sąd zapowiedział, że zajmie się sprawą “w stosownym trybie”.

Leave a Comment