Miał postawić zarzuty, ale… odmówił. Prokurator wyznaczony do przedstawienia Robertowi Bąkiewiczowi zarzutów za znieważenie funkcjonariuszy na moście w Słubicach niespodziewanie złożył wniosek o wyłączenie się z tej czynności. Jego decyzja odbiła się szerokim echem – szczególnie że podjął ją wbrew poleceniu prokuratury regionalnej.
Śledczy z Gorzowa Wielkopolskiego nie zgadzają się z oceną dowodów dokonaną przez ich zwierzchników ze Szczecina. Według nich materiał nie wystarcza do formalnego postawienia zarzutów. Ale wyższy szczebel uważa inaczej. Efekt? Kolejny prokurator, który miał wykonać polecenie, wycofał się i przekazał uzasadnienie do Prokuratury Krajowej.
Wniosek zawiera „obszerną argumentację”, ale treść uzasadnienia pozostaje niejawna. Tymczasem sprawa Bąkiewicza – narodowego działacza i inicjatora tzw. Ruchu Obrony Granic – wciąż się toczy, choć wskazana czynność nadal nie została wykonana.
Co dalej? Prokurator krajowy ma rozstrzygnąć, czy wyłączenie śledczego zostanie uwzględnione. Do tego czasu śledztwo trwa, ale sprawa zdaje się coraz bardziej upolityczniona – przynajmniej według samego Bąkiewicza.