Słowa, które padły podczas konferencji, jasno pokazują, że sytuacja w partii jest znacznie poważniejsza, niż mogło się wcześniej wydawać.
Podczas wystąpienia w siedzibie Prawo i Sprawiedliwość przy ul. Nowogrodzkiej Jarosław Kaczyński otwarcie przyznał, że ugrupowanie zmaga się z poważnymi problemami finansowymi.
Jak stwierdził, partia została – jego zdaniem – pozbawiona dziesiątek milionów złotych należnych z budżetu państwa, co bezpośrednio przełożyło się na trudności w bieżącym funkcjonowaniu.
Prezes PiS nie owijał w bawełnę. Podkreślał, że sytuacja jest trudna, a koszty działalności politycznej stale rosną. Wskazywał, że środki są potrzebne nie tylko na kampanie, ale też na codzienną aktywność – spotkania, działania programowe czy organizację struktur.
Zaznaczył przy tym, że nawet niewielkie wpłaty mają znaczenie i mogą pomóc w utrzymaniu aktywności partii.
W pewnym momencie wystąpienie przybrało formę otwartego apelu. Jarosław Kaczyński zwrócił się bezpośrednio do sympatyków i szerzej – do środowisk prawicowych – o wsparcie finansowe.
Podkreślił, że bez odpowiednich środków realizacja celów politycznych, w tym wygrana w przyszłych wyborach, może być poważnie utrudniona.
Do sytuacji odniósł się również Mariusz Błaszczak, który zaznaczył, że nawet dodatkowe składki parlamentarzystów nie wystarczają na pokrycie kosztów działalności.
Z kolei Henryk Kowalczyk przypomniał, że partia wciąż czeka na pełne przywrócenie finansowania z budżetu państwa, co dodatkowo komplikuje sytuację.
Przekaz ze strony kierownictwa jest jasny – partia liczy na mobilizację swoich zwolenników i powtórzenie scenariusza z wcześniejszych kampanii, gdy udało się zebrać znaczące środki dzięki wpłatom obywateli.
Najbliższe miesiące pokażą, czy ten apel przyniesie efekt i pozwoli ustabilizować sytuację finansową ugrupowania.