Aleksander Stępkowski, rzecznik Sądu Najwyższego, ujawnił w programie Fakty po Faktach, że większość protestów wyborczych została już rozpatrzona. Obecnie do analizy pozostało jedynie kilkadziesiąt z nich.
Jak wyjaśnił, w piątek zapadło postanowienie w sprawie pierwszego z protestów, przygotowanego według tzw. „wzoru Giertycha”. Do tego protestu dołączono prawie 50 tysięcy identycznych zgłoszeń. Wszystkie zostały pozostawione bez dalszego biegu – z powodów formalnych.
Tego samego dnia SN rozpatrzył także blisko 4 tysiące protestów złożonych według wzoru europosła Michała Wawrykiewicza. Łącznie, tylko w piątek, zapadło ponad 400 postanowień w różnych sprawach.
– Wydaje mi się, że mówimy w tym wypadku o co najwyżej dziesiątkach protestów, które zostały do rozpatrzenia – stwierdził Stępkowski.
Spór o legalność Izby
W rozmowie poruszono również temat legalności Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która odpowiada za orzeczenie o ważności wyborów. Przypomniano, że zarówno TSUE, jak i Europejski Trybunał Praw Człowieka uznały, iż izba ta nie spełnia standardów niezależności.
Sam rzecznik SN bronił jej istnienia, podkreślając, że UE nie ma kompetencji do określania, które instytucje są sądami krajowymi. Tymczasem Prokurator Generalny Adam Bodnar stwierdził, że to Izba Pracy SN powinna decydować o ważności wyborów.
Czy rozstrzygnięcia nieuznawanej przez część środowiska Izby będą mieć moc prawną? Decyzje w tej sprawie mogą przesądzić o przyszłości nie tylko protestów, ale też całego systemu wyborczego.