Donald Trump znowu zaskakuje. Na kilka dni przed ogłoszeniem tegorocznych laureatów Pokojowej Nagrody Nobla prezydent USA stwierdził, że… prawdopodobnie nie dostanie jej, mimo – jak twierdzi – historycznych zasług.
– Zakończyłem siedem wojen, jesteśmy blisko zakończenia ósmej. Ale pewnie znajdą jakiś powód, żeby mi jej nie przyznać – powiedział Trump w środę. Miał na myśli także toczący się konflikt rosyjsko-ukraiński, który – jak zapewnia – jest na dobrej drodze do rozwiązania.
Jego kandydaturę popierają przywódcy kilku państw (m.in. Izraela, Kambodży, Armenii, Rwandy) oraz rodziny zakładników Hamasu. Mimo to eksperci nie zostawiają złudzeń.
– Trump nie ma szans na nagrodę – twierdzi prof. Isak Svensson ze Szwedzkiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Zwraca uwagę, że Komitet Noblowski ocenia działania sprzed 2025 roku, a te Trumpa nie spełniają formalnych ani merytorycznych kryteriów.
Zdaniem eksperta, działania byłego prezydenta miały charakter tymczasowy i służyły głównie interesom USA, a nie trwałemu pokojowi.