Angela Merkel znów rozpaliła polityczną atmosferę w Polsce – tym razem wypowiedzią, która została odebrana jako próba zrzucenia winy za brak rozmów z Putinem na Polskę i kraje bałtyckie. Były szef MSZ Zbigniew Rau nie przebierał w słowach. – To nie naiwność, to bezczelność – stwierdził.
Merkel w wywiadzie dla węgierskiego kanału zasugerowała, że sprzeciw Warszawy wobec „nowego formatu” rozmów z Moskwą w 2021 roku mógł utrudnić dyplomatyczne działania. Rau odrzuca tę narrację, przypominając, że od wieków rosyjska polityka zagraniczna oparta jest na ekspansji i brutalnej sile – i tego Merkel nigdy nie chciała zrozumieć.
– Jeżeli ktoś naprawdę uważa, że można było powstrzymać Putina kolejnym spotkaniem przy stole, to nie rozumie natury tego reżimu. A jeśli rozumie, to znaczy, że cel był bardziej bezczelny – żeby odebrać głos tym, którzy od początku widzieli zagrożenie – powiedział Rau. W jego ocenie, Merkel kontynuuje linię polityczną, która systematycznie marginalizowała Europę Wschodnią w decyzyjnych procesach Zachodu.
Były szef MSZ porównał słowa Merkel do słynnego przytyku Jacquesa Chiraca z 2003 roku, że Polska „zmarnowała okazję, żeby siedzieć cicho”. – Tyle że dziś to już nie tylko arogancja. To polityka pisana na nowo z pominięciem faktów – ocenił.
Merkel, mimo że nie pełni już żadnej funkcji, wciąż budzi emocje. Jej wypowiedzi – często analizowane przez pryzmat polityki zbliżenia z Rosją – trafiają dziś na grunt dużo bardziej wyczulony. I każde takie zdanie, jak to ostatnie o „braku wspólnej polityki”, natychmiast wywołuje ostrą reakcję.