Mołdawianie powiedzieli Rosji: Dość! Europa dostaje drugą szansę – mimo milionów od Putina

Wbrew sondażom i oczekiwaniom Kremla, obywatele Mołdawii zaufali Zachodowi. Proeuropejska Partia Akcji i Solidarności (PAS) zdobyła większość parlamentarną, pokonując prorosyjskie ugrupowania i tym samym utrzymując kurs na integrację z Unią Europejską.

Rosja nie oszczędzała środków, by zmienić bieg tych wyborów – setki milionów dolarów popłynęły do kieszeni kandydatów i trolli internetowych mających uderzyć w Unię i rząd Sandu. A mimo to wyborcy postawili na stabilność i europejską przyszłość.

Prezydent Maia Sandu ostrzegała, że porażka jej partii może oznaczać otwarcie przez Rosję drugiego frontu wojny, zawieszenie unijnych funduszy i polityczny chaos. Te ostrzeżenia nie były na wyrost – jeszcze przed wyborami zatrzymano ponad 70 osób planujących powyborcze zamieszki. Nawet niezdecydowani – których było aż 30% – w ostatniej chwili ruszyli do urn.

W kampanii nie brakowało dramatyzmu – prorosyjski lider Igor Dodon, były prezydent, jeszcze przed ogłoszeniem wyników dzielił stanowiska i podważał uczciwość głosowania. Wzywa do protestów i nie uznaje porażki, mimo że jego blok zdobył zaledwie jedną czwartą głosów.

Tymczasem inne ugrupowania, jak unionistyczna Demokracja w Domu czy prorosyjskie Alternatywa i Nasza Partia, ledwo przekroczyły próg wyborczy. Zaskoczeniem był zwłaszcza wynik partii opowiadającej się za zjednoczeniem z Rumunią, która mimo TikTokowej kampanii zdobyła ledwie 5%.

Na wynik wyborów wpłynęła również ogromna diaspora – setki tysięcy głosów z zagranicy przechyliły szalę zwycięstwa. Europa obiecała Mołdawii 1,9 miliarda euro wsparcia, ale tylko pod warunkiem kontynuacji reform. Tymczasem Rosja grała jak zwykle: strachem, chaosem i dezinformacją.

Mołdawia nie pierwszy raz zawiodła się na politykach „z Zachodu” – skandal sprzed lat, gdy zniknął miliard dolarów z banków, nadal ciąży w pamięci wielu. Ale tym razem społeczeństwo dało jeszcze jedną szansę. Czy ostatnią?

Leave a Comment