Internet obiegła informacja, jakoby Ołena Zełenska, pierwsza dama Ukrainy, wydała ponad milion euro na stylizację podczas pobytu w Paryżu. Wideo, w którym kobieta podająca się za stylistkę Zełenskiej chwali się przygotowaniem „najdroższego looku w karierze”, błyskawicznie zdobyło popularność na TikToku, Facebooku i X (dawniej Twitterze). Problem w tym, że cała historia to dezinformacyjna fikcja.
W filmie „stylistka” z egzaltacją opowiada o sukni Diora za 153 tys. euro, torebce Birkin za 450 tys., biżuterii Bulgari i szpilkach za 150 tys. euro. Całość miała być opłacona przez „delegację Zełenskich”. Tyle że brakuje jakichkolwiek dowodów – nie ma zdjęć, nie ma potwierdzenia współpracy, a rzekomy kanał z wywiadem powstał zaledwie kilka dni przed publikacją i zawiera tylko dwa filmy.
Nagranie szybko trafiło do rosyjskich mediów propagandowych, które rozdmuchały przekaz o „luksusowym życiu żony prezydenta, gdy Ukraińcy giną na froncie”. Wersja francuska, czeska, polska – wszystkie opierają się na tym samym fałszywym źródle. Nawet nazwisko stylistki i dziennikarza budzą wątpliwości, a żadna renomowana redakcja nie była w stanie potwierdzić ich istnienia.
To kolejny przykład kremlowskiej dezinformacji, mający uderzyć w wiarygodność ukraińskiego przywództwa i zniechęcić zachodnią opinię publiczną do dalszego wsparcia dla Ukrainy. Podobne fake newsy krążyły już wcześniej – o willach, samochodach i rzekomym luksusowym stylu życia Zełenskich.
Wniosek? Nie wszystko, co wygląda na sensację, nią jest. Czasem to tylko perfidna propaganda w błyszczącym opakowaniu.