Krótka, lecz wymowna odpowiedź Donalda Tuska na pytanie o Michała Kamińskiego wywołała polityczną burzę. Premier bez wahania stwierdził, że nie ufa wicemarszałkowi Senatu z PSL.
I to w momencie, gdy na nowo rozgorzały spekulacje o możliwej współpracy Kamińskiego z Adamem Bielanem i PiS-em.
Choć pytanie padło już po zakończeniu oficjalnej części konferencji prasowej w Sejmie, mikrofony wychwyciły jedno, lodowate słowo z ust Tuska: „Nie”.
Kulisy politycznego zamieszania wokół Kamińskiego sięgają daleko – aż za ocean. Jak donosi „Rzeczpospolita”, PSL buduje własny kanał komunikacji z administracją Donalda Trumpa, omijając przy tym zarówno Tuska, jak i ministra Sikorskiego.
W roli emisariusza wystąpił właśnie Michał Kamiński, który latem odwiedził Waszyngton na tzw. „półoficjalnych” spotkaniach. Finansowanie? Nie przez Kancelarię Senatu – wszystko opłaciło PSL.
Według ustaleń dziennikarzy, Kamiński miał rozmawiać m.in. z Sebastianem Gorką, doradcą Trumpa. Co na to sam zainteresowany? – Miałem jakieś spotkania, nie pamiętam z kim. Pewnie w Białym Domu – rzucił lakonicznie w materiale „Czarno na białym”.
Dodatkowo, pojawiają się głosy, że Adam Bielan i Kamiński pracują nad zbliżeniem PiS i PSL – co byłoby polityczną bombą w obecnym układzie sił. Obaj uczestniczyli w kontrowersyjnym spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim i
Szymonem Hołownią w mieszkaniu Bielana. Kamiński jednak wszystkiemu zaprzecza. Oficjalnie PSL też wyklucza sojusz z PiS. Ale nieoficjalnie? Tusk może mieć powody do niepokoju.