Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę, która diametralnie zmienia zasady pomocy dla obywateli Ukrainy przebywających w Polsce. Choć – jak podkreślają jego współpracownicy – ustawa “nie jest idealna”, wprowadza szereg obostrzeń i ograniczeń dla niepracujących uchodźców.
Szef Kancelarii Prezydenta, Zbigniew Bogucki, nie ukrywa, że to efekt presji ze strony Pałacu Prezydenckiego. – To koniec turystyki socjalnej z Ukrainy na koszt polskich podatników – stwierdził dosadnie.
Nowe przepisy powiązują prawo do świadczeń m.in. z aktywnością zawodową oraz edukacją dzieci w polskich szkołach. Jeżeli uchodźca nie pracuje – ZUS wstrzyma wypłatę. Warunkiem uzyskania świadczeń ma być także dochód na poziomie co najmniej połowy minimalnego wynagrodzenia (2333 zł brutto w 2025 roku).
Zmienią się również zasady dostępu do służby zdrowia. Obywatele Ukrainy, którzy nie pracują, nie będą mogli korzystać z szeregu świadczeń: rehabilitacji, leczenia stomatologicznego, programów zdrowotnych czy lekowych – w tym np. refundacji leków czy operacji zaćmy.
Wprowadzony zostanie obowiązek posiadania numeru PESEL dla wszystkich ubiegających się o pomoc – w tym dzieci. Ich pobyt na terytorium Polski będzie szczegółowo weryfikowany, a dane imigracyjne będą integrowane w bazach różnych instytucji.
Prezydent nie zamierza na tym poprzestać. W poniedziałek planuje złożyć kolejne dwa projekty ustaw: pierwszy wydłuży okres wymagany do uzyskania polskiego obywatelstwa przez cudzoziemców, drugi zaostrzy przepisy karne przeciwko szerzeniu banderyzmu i „kłamstwu wołyńskiemu”.
W tle wszystkich zmian: polityczny przekaz o „uszczelnieniu systemu” i „końcu nadużyć”. Krytycy już mówią o symbolicznej zmianie kursu w podejściu do ukraińskich uchodźców.