Kazik Staszewski znów na ustach wszystkich – tym razem nie za sprawą nowej płyty, ale szokującego nagrania opublikowanego w mediach społecznościowych. W krótkim klipie muzyk w mocno wulgarny sposób odniósł się do europosła Roberta Biedronia i profesora Marka Migalskiego. Słowa, które padły, wywołały lawinę emocji – od owacji w komentarzach po poważne oskarżenia o nawoływanie do przemocy.
W filmiku, który wciąż dostępny jest na TikToku, Kazik parafrazuje swoją dawną piosenkę, dodając brutalny przekaz: „Będziesz wisiał, Biedroń (…) za to, że naszych pilotów obrażasz”. Chwilę później pada też nazwisko Migalskiego, który wcześniej skrytykował tragicznie zmarłego pilota F-16, co również wywołało ogromne kontrowersje.
Nagranie szybko stało się viralem – ponad 16 tysięcy polubień i prawie ćwierć miliona odsłon w zaledwie kilka dni. Ale popularność wcale nie oznacza akceptacji. Filip Pazderski z Fundacji Batorego ostrzega, że tego rodzaju treści są niebezpieczne, a komentarze pełne pochwał dla Kazika pokazują, jak bardzo debata publiczna w Polsce zeszła na manowce.
Nie pozostali obojętni także politycy. Rzecznik Nowej Lewicy nazwał wypowiedź Kazika „niedopuszczalną”, a sam Biedroń – wcześniej krytykowany za nieudany żart o lotniczym pokazie – przeprosił i usunął swój wpis. Migalski z kolei stwierdził, że „to przestało być śmieszne”, podkreślając realne zagrożenie wynikające z wpływu artystów na społeczeństwo.
Kazik jak na razie nie odniósł się do zarzutów o przekroczenie granicy wolności słowa. Jego menedżer określił całość jako „prywatną opinię artysty”. Jednak skala reakcji pokazuje, że to nie tylko kwestia gustu, ale poważnego pytania o granice w przestrzeni publicznej.