Antoni Macierewicz, były minister obrony narodowej i jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków PiS, stracił we wtorek ochronę parlamentarną. Sejm zagłosował za uchyleniem mu immunitetu – 240 posłów było za, 190 przeciw, 9 się wstrzymało. Oznacza to, że prokuratura może formalnie postawić mu zarzuty karne.
Chodzi o śledztwo dotyczące ujawnienia ściśle tajnych dokumentów przez Macierewicza w czasie, gdy kierował podkomisją smoleńską. Według prokuratury, publikując materiały związane z katastrofą z 10 kwietnia 2010 roku, poseł naruszył prawo i złamał obowiązek zachowania tajemnicy państwowej. Grozi mu do 5 lat więzienia.
Macierewicz twierdzi, że działał legalnie, bo – jak mówi – istniał dokument Służby Kontrwywiadu Wojskowego znoszący tajność danych. Problem w tym, że według dziennikarzy TVN24 taki dokument… nie istnieje.
To kolejny rozdział burzliwej historii tzw. podkomisji smoleńskiej, której raporty wielokrotnie wzbudzały kontrowersje. Po zmianie władzy została rozwiązana, ale jej były szef może teraz stanąć przed sądem.