Andrzej Duda boi się jednego – i nie chodzi o politycznych przeciwników

Kończy się dziesięcioletnia kadencja Andrzeja Dudy, a jego przyszłość wciąż owiana jest tajemnicą. Choć prezydent ustępuje miejsca Karolowi Nawrockiemu, który już w środę zostanie zaprzysiężony jako nowa głowa państwa, sam Duda nie zamierza zniknąć z politycznego radaru. Jak podkreślają komentatorzy, najbardziej przeraża go… zwyczajne przejście na emeryturę.

Jacek Gądek z “Newsweeka” i Estera Flieger z “Rzeczpospolitej” rozmawiali na antenie TVN24 o możliwych scenariuszach po zakończeniu prezydentury Dudy. Według Gądka, były prezydent już planuje stworzenie własnego instytutu, fundacji lub think tanku, by nie wypaść z obiegu. – Duda nie chce być emerytem. Jeśli tylko ktoś zaproponuje mu funkcję premiera, chętnie ją przyjmie – podkreślił.

Jednocześnie, dziennikarka zauważyła, że nie powiodły się żadne zagraniczne ambicje Dudy, a plany kariery na arenie międzynarodowej rozpadły się w ciszy. Tymczasem sam zainteresowany w Polsat News zapewniał, że ma „dużo energii” i na emeryturę jest „zdecydowanie za wcześnie”. Nie wyklucza też zaangażowania w nową inicjatywę – partię, ruch czy stowarzyszenie.

Eksperci są zgodni: przyszłość Dudy zależeć będzie od politycznego zapotrzebowania. Jeśli pojawi się „momentum”, może wrócić jako mentor prawicy, błogosławiący sojusz PiS i Konfederacji – niekoniecznie z wpływem na decyzje, ale jako symbol ideowego spoiwa.

Leave a Comment