Waldemar Żurek, świeżo mianowany minister sprawiedliwości i prokurator generalny, zaczął swoje urzędowanie od mocnego uderzenia. Już w pierwszym tygodniu zapowiedział zawieszenie aż 46 prezesów i wiceprezesów sądów w całym kraju oraz odwołanie dziewięciu urzędników z delegacji w resorcie. Wszystko to pod hasłem rozbijania „zabetonowanego systemu”.
Żurek wyjaśnił, że decyzje formalnie jeszcze nie zostały wdrożone – zgodnie z procedurami najpierw opinie muszą wydać kolegia sądów i KRS. Na razie osoby te są odsunięte od obowiązków, a ich miejsca zajmą doświadczeni sędziowie. „To nie narusza niezawisłości sędziów – oni i tak niemal nie orzekali, bo tkwili w papierach” – stwierdził Żurek.
Minister cofnął również wniosek do Komisji Weneckiej w sprawie kontrowersyjnej ustawy praworządnościowej, deklarując zamiar stworzenia nowego projektu w dialogu z międzynarodowymi instytucjami. Jego celem jest między innymi uporządkowanie sytuacji sędziów powołanych w latach 2018–2025.
Na celowniku znalazł się również Fundusz Sprawiedliwości – planowany jest nowy ogólnopolski konkurs o budżecie 120 milionów złotych, mający wspierać 47 punktów pomocy dla pokrzywdzonych.
Żurek zainicjował także działania wobec 44 komisarzy wyborczych i powołał nowych rzeczników dyscyplinarnych. Wymienił skład Rady Programowej Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, podnosząc jednocześnie stypendia dla aplikantów o 1000 zł netto. W planach jest również stworzenie nowego ośrodka szkoleniowego na północy Polski.
Zapytany o współpracę z przyszłym prezydentem Karolem Nawrockim, Żurek zapewnił, że będzie działał zgodnie z konstytucją, ale nie zamierza tolerować łamania zasad. Nie zabrakło też celnej metafory: „Lubię boks, ale tylko według reguł i z sędzią na ringu”.