Do niecodziennej interwencji doszło na lotnisku w Katowicach-Pyrzowicach. 55-letni mężczyzna z powiatu będzińskiego, który wracał z wakacji w Hurghadzie, został wyprowadzony z samolotu przez funkcjonariuszy Straży Granicznej po tym, jak zaczął się awanturować na pokładzie.
– Nie jest typem pasażera z klasą – skomentowali krótko funkcjonariusze. Mężczyzna nie stosował się do poleceń załogi, zakłócał porządek, a nawet zaczął się rozbierać. Wyraźnie czuć było od niego alkohol.
Prawie 3 promile alkoholu. I mama na ratunek
Po opuszczeniu pokładu awanturnik został przebadany alkomatem – wynik to aż 2,94 promila alkoholu w organizmie. 55-latek został przekazany pod opiekę swojej… mamy, która przyjechała po niego na lotnisko. Otrzymał także wezwanie do stawienia się w Placówce Straży Granicznej w Katowicach-Pyrzowicach po wytrzeźwieniu.