Sąd Najwyższy potwierdził ważność wyborów, ale – jak mówi prof. Marcin Matczak – temat legitymacji Karola Nawrockiego wcale się nie kończy. Bo, choć z perspektywy demokratycznej nowy prezydent został wybrany uczciwie, to prawnie wciąż stoi na gruncie chwiejnym.
– Sędziowie Izby Kontroli Nadzwyczajnej nie zostali powołani zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego – podkreśla prawnik. I to, zdaniem eksperta, jest efektem „samobóju” strzelonego przez PiS w reformie sądownictwa.
Legalny czy nielegalny prezydent?
– Nawrocki został wybrany demokratycznie. Ale prawna legitymacja jego urzędu pozostaje wątpliwa – twierdzi Matczak. Przypomina, że konstytucja (art. 91) jasno stawia umowy międzynarodowe ponad ustawami, a to oznacza, że kontestowana Izba SN może nie mieć kompetencji, by potwierdzić wynik wyborów prezydenckich.
Choć Hołownia zapowiedział zaprzysiężenie prezydenta, profesor zaznacza, że to jedynie formalność – z punktu widzenia prawa nie zamyka sprawy. – To, co dziś jest domniemane, jutro może zostać zakwestionowane – ostrzega.
Giertych, spiski i osłabiona koalicja
Matczak krytycznie ocenia działania Romana Giertycha i innych polityków KO, którzy podnosili zarzuty o fałszerstwa wyborcze. – Przejęli narrację spiskową PiS i tylko pogłębili chaos. Stracili wiarygodność nawet w oczach własnych wyborców – mówi. Dodaje, że zamiast działań emocjonalnych, potrzeba dziś konkretnej strategii.
Jego zdaniem to błąd, że rząd nie sięgnął po legalne i zdecydowane środki: np. postępowania karne wobec działań polityków PiS wpływających na Trybunał Konstytucyjny. – Zamiast tego mieliśmy gesty symboliczne – komentuje.
„Udawani konserwatyści” i ich marsz po władzę
Zdaniem Matczaka, prawica zyskuje, bo odwołuje się do emocji – strachu, niepewności, nostalgii. – To, co robią Konfederacja i PiS, nie ma nic wspólnego z prawdziwym konserwatyzmem. To pogański populizm przebrany w katolickie slogany – mówi bez ogródek. – Oni nie bronią tradycji. Oni nią manipulują.
Wskazuje, że to nie przypadek, że w czasach kryzysu i globalnego chaosu społeczeństwa szukają prostych, konserwatywnych odpowiedzi. A „udawana prawica” w Polsce potrafi to świetnie wykorzystać.
2027: powrót prawicy?
– Obóz rządzący nie może sobie pozwolić na defensywę. Jeśli liberalna strona nie zbuduje silnej narracji aksjologicznej i nie odpowie na emocje prawicy – może przegrać wszystko – ostrzega profesor. – Za trzy lata może nie być czego zbierać z idei liberalnych.
Jego recepta? Fundusz Wolności – publiczne środki na walkę z dezinformacją i promocję wartości otwartości, praworządności i wspólnoty europejskiej.
– Jeśli rząd i premier nie zrozumieją, że „prawda sama się nie obroni”, to mogą się obudzić w Polsce z konstytucyjną większością Konfederacji, PiS i Brauna – podsumowuje.