Protesty wyborcze stworzone na podstawie wzoru Romana Giertycha – złożone przez około 50 tysięcy osób – zostały przez Prokuraturę Krajową ostro skrytykowane jako pozbawione konkretów, nieudokumentowane i nie spełniające podstawowych wymogów formalnych. Ale kilka dni później… ton tej krytyki zaczął się zmieniać.
Początkowo stanowisko podpisane przez Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka nie pozostawiało złudzeń. Protesty oparte na szablonie z protestwyborczyromanagiertycha.org miały – według prokuratury – charakter zbyt ogólny, nie wskazywały konkretnych przypadków i dowodów. Choć protestujący podpisali się własnymi danymi, sam protest był “kopią treści” przygotowanej przez Giertycha. I to wystarczyło, by SN – a wcześniej także Prokuratura Krajowa – uznała je za niezasadne.
– Protest wyborczy nie może być abstrakcyjny. Musi odnosić się do realnych naruszeń, których protestujący sam doświadczył – wskazano w opinii prokuratury. W piśmie Korneluka czytamy również, że zarzuty dot. składu komisji wyborczych, aplikacji Mateckiego czy rzekomego fałszowania wyników – nie zostały poparte żadnym dowodem ani nawet konkretnym przypadkiem.
Zwrot akcji: Bodnar wkracza do gry
Zaskakująco, już tydzień później – 23 czerwca – pojawiło się nowe stanowisko, tym razem podpisane przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara. I choć część wcześniejszych zastrzeżeń została podtrzymana, to prokuratura nagle zaczęła wnioskować o… dopuszczenie niektórych dowodów i rozpatrzenie zarzutów Giertycha!
Mowa tu m.in. o:
- przeliczeniu głosów w siedmiu komisjach (w tym w Otwocku, Krakowie i Tychach),
- dopuszczeniu dowodów z dokumentów zgromadzonych w prokuraturze, e-maili Giertycha i notatek ABW,
- opinii biegłego ws. wzrostu liczby głosów nieważnych w II turze,
- oraz sprawdzeniu działania tzw. aplikacji Mateckiego w dwóch komisjach.
Zmiana tonu wynikała – jak twierdzi sama prokuratura – z napływających wyników oględzin w komisjach wyborczych. – Skoro w niektórych komisjach potwierdziły się nieprawidłowości, zasadne stało się zbadanie pozostałych – mówił Jacek Bilewicz, zastępca Prokuratora Krajowego.
“Trzecia tura” w głowach wyborców?
W Koalicji Obywatelskiej pojawiły się głosy krytyki wobec Giertycha. – Rozbudził nadzieję na “trzecią turę”, a teraz rozczarowanie jest ogromne. Donald Tusk musiał tonować emocje, by nie stracić umiarkowanego elektoratu – mówi anonimowo jeden z polityków KO.
Z kolei Mirosław Suchoń z Polski 2050 nie szczędzi ostrych słów: – To jak Kościół Macierewicza, tylko w wersji liberalnej. Taka narracja szkodzi stabilności całej koalicji.
Czy dojdzie do przeliczenia głosów?
Choć oficjalnie SN pozostawił większość protestów bez dalszego rozpatrzenia, a prokuratura tylko częściowo zmieniła ton, emocje wokół wyborów nie opadają. Komentarze w sieci jasno pokazują – zaufanie do procesu wyborczego zostało mocno nadszarpnięte. Pytanie, czy działania Giertycha to tylko polityczna burza w szklance wody, czy początek poważniejszej debaty o standardach demokracji w Polsce?