Zakazana, a jednak rekordowa. Parada Równości w Budapeszcie stała się symbolem oporu

Wbrew oficjalnemu zakazowi, tysiące osób przeszło ulicami Budapesztu w największej w historii węgierskiej Paradzie Równości. Wydarzenie zgromadziło – według organizatorów – aż 200 tysięcy uczestników, którzy zamanifestowali sprzeciw wobec polityki wykluczenia i ograniczania praw osób LGBTQ+.

Zakaz zgromadzenia został wydany przez węgierską policję na podstawie kontrowersyjnych przepisów, które zabraniają “promowania” homoseksualizmu wśród niepełnoletnich. Mimo to, tłumy ludzi, w tym dziesiątki europosłów oraz aktywistów z całej Europy, wyszły na ulice, by zamanifestować solidarność i opór wobec dyskryminacyjnych działań.

To było święto wolności i godności – powiedział Miko Czerwiński z Amnesty International na antenie TVN24 BiS. – Tego typu próby ograniczenia praw obywatelskich nie powinny mieć miejsca w Unii Europejskiej – podkreślił.

“Nie zgadzamy się na łamanie podstawowych praw”

W marszu wziął udział również Ane Pilż, twórca projektów równościowych, który przyznał, że decyzja o udziale była spontaniczna. – Pojechaliśmy z żoną z potrzeby solidarności. Nie zgadzamy się na łamanie prawa do pokojowego protestu – zaznaczył.

Pomimo wcześniejszych obaw o możliwe kontrmanifestacje, wydarzenie przebiegło spokojnie i radośnie. – Była to celebracja różnorodności, obecni byli ludzie z wielu krajów, ponad 70 europosłów – zauważył Pilż.

LGBTQ+ pod coraz większą presją polityczną

Zarówno Czerwiński, jak i Pilż, zauważyli narastające ataki na społeczność LGBTQ+ w Europie Środkowo-Wschodniej. – To, co obserwujemy na Węgrzech, przypomina działania Rosji i Turcji – ocenił przedstawiciel Amnesty International. Jego zdaniem, chodzi o systemowe ograniczanie praw człowieka i budowanie narracji o “zagrożeniu” ze strony mniejszości.

Ludzie LGBTQ+ stali się kartą przetargową w rozgrywkach politycznych – dodał Pilż. – Uderzamy w patriarchat, w konserwatywne struktury władzy i stereotypy płciowe. I to budzi opór – wyjaśnił.

Przypomniał też, że podobne sytuacje miały miejsce również w Polsce – choćby 20 lat temu, kiedy zakazano Marszu Równości w Warszawie. – Byłem wtedy na tym marszu. Historia się powtarza, ale dziś jesteśmy silniejsi i bardziej zjednoczeni – podkreślił.

Leave a Comment