Adam Szłapka, nowy rzecznik prasowy rządu, stwierdził w TVN24, że punktualność pociągów w Polsce wzrosła do niemal 95 procent. Jego słowa miały być dowodem na sukces obecnej ekipy rządzącej. Problem w tym, że dane Urzędu Transportu Kolejowego temu przeczą.
– Trzy lata temu punktualność była na poziomie 75 proc., teraz dochodzimy do 95 proc. – powiedział Szłapka.
Ale jak wynika z oficjalnych danych, w 2022 roku punktualność pociągów wyniosła 88,62 proc., w 2023 – 90,1 proc., a w pierwszym kwartale 2025 – dokładnie 92,85 proc. I to są najwyższe znane liczby.
📊 Czy naprawdę było kiedyś tylko 75%?
Szłapka mówił o 75 procentach jako o wyniku sprzed trzech lat, ale nie ma żadnego raportu UTK, który by to potwierdzał. Najniższe wskaźniki punktualności dotyczą konkretnych przewoźników, np. PKP Intercity w lutym 2023 – 75,5 proc., czy lokalnych operatorów w pojedynczych miesiącach.
W grudniu 2023, gdy kraj zmagał się z intensywnymi opadami śniegu, faktycznie padła liczba 75% – ale dotyczyła tylko jednego dnia, nie całego roku.
🛤️ Oficjalne dane mówią jasno
Urząd Transportu Kolejowego nie potwierdza danych Szłapki. Najnowsze dostępne wskaźniki pokazują wyraźny wzrost punktualności – ale nie aż do 95 proc. Rzecznik UTK mówi wprost: dane za 2025 rok (pierwszy kwartał) wskazują na 92,85 proc.
Biuro Szłapki tłumaczy, że opierał się na wewnętrznych danych PKP PLK, według których w maju było 17 dni z punktualnością powyżej 94 proc. Ale to nadal nie oznacza średniej miesięcznej czy rocznej na poziomie 95 proc.
🗣️ PKP Intercity odpowiada
Rzecznik przewoźnika PKP Intercity informuje, że w maju punktualność wyniosła 84 proc., a w pierwszym kwartale 2025 – 78,9 proc. To nieco lepiej niż rok wcześniej, ale wciąż daleko do 95 proc.