Nowo wybrany prezydent Karol Nawrocki nie traci czasu i już zapowiada jedno z najbardziej kontrowersyjnych posunięć swojej prezydentury – ogólnonarodowe referendum w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości.
Podczas wywiadu w Telewizji Republika Nawrocki odniósł się do rosnących napięć politycznych po drugiej turze wyborów prezydenckich. – „Podważa się sam proces wyborczy. Ta histeria wokół wyborów, podnoszona przez radykalnych polityków z powodów politycznych, nie służy prestiżowi państwa polskiego” – podkreślił.
Zwrócił uwagę, że w komisjach wyborczych zasiadali przedstawiciele wszystkich stron sceny politycznej, a podważanie wyników to jednocześnie atak na pracę tysięcy ludzi. – „Traktuję to ze spokojem, ale i powagą. Z jednej strony to tragikomedia, z drugiej – poważne zagrożenie dla wizerunku Polski” – dodał.
Jednak prawdziwa bomba wybuchła, gdy padła kwestia praworządności. Nawrocki ogłosił, że daje politykom czas do lutego 2026 r. na naprawę wymiaru sprawiedliwości. Jeśli to się nie uda – zwróci się do Senatu z wnioskiem o ogólnokrajowe referendum.
– „Nie wycofuję się z tej obietnicy. Jeśli politycy sobie nie poradzą, to my – obywatele – naprawimy wymiar sprawiedliwości” – zadeklarował z mocą.
To jednak nie koniec rewelacji. Prezydent elekt zadeklarował również gotowość do współpracy z Donaldem Tuskiem w zakresie realizacji projektów korzystnych dla obywateli. Wspomniał m.in. o podwyższeniu kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł – jednym z „100 konkretów” Koalicji Obywatelskiej z kampanii 2023 r.
– „W sprawach dobrych dla Polaków premier Tusk zawsze może na mnie liczyć” – stwierdził Nawrocki, malując obraz współpracy ponad podziałami, ale jednocześnie zaznaczając swoją determinację, by egzekwować zmiany systemowe.
Czy referendum faktycznie się odbędzie? Czy to tylko groźba polityczna, czy realny plan działania? Jedno jest pewne – Karol Nawrocki zamierza odcisnąć silne piętno na polskiej scenie politycznej, a jego prezydentura nie będzie spokojna.