„Zostawieni sami sobie”. Gaza tonie we krwi i ruinach, świat odwraca wzrok

Stojąc przy zniszczonym przez irańską rakietę budynku w Rechowot, prezydent Izraela Icchak Herzog zapewniał o „promowaniu życia, wolności i pokoju”. Jednak zaledwie kilkaset kilometrów dalej te wartości rozpadają się w gruzach razem z całymi dzielnicami Strefy Gazy, gdzie od dwudziestu miesięcy trwa krwawa ofensywa izraelskiej armii.

– Nie wysyłamy dzieci na śmierć. Wysyłamy je po jedzenie. Ale świat już nas nie widzi. Cały patrzy na Iran, a nas zostawił – mówi jedna z mieszkanek Gazy, której syn został ranny.

Według palestyńskiego Ministerstwa Zdrowia, ponad 55 tysięcy osób zginęło, a kolejne 130 tysięcy – głównie kobiety i dzieci – zostało rannych. Ocalałych wypędzono na południe, gdzie stłoczeni na skrawku terenu (zaledwie 18% Gazy) walczą codziennie o przetrwanie. Brakuje jedzenia, wody i leków. Ludzie mieszkają w ruinach, śpią w namiotach.

– Żyjemy, ale nie jak żywi. Za każdy nasz krok naprzód, armia izraelska cofa nas o tysiące – mówi Alaa, jeden z przesiedlonych.

Izraelski premier Benjamin Netanjahu wciąż powtarza, że to „wojna z Hamasem” i próba odbicia zakładników. Z 53 porwanych obywateli Izraela – około 30 może już nie żyć. Jednocześnie organizacje międzynarodowe mówią jasno: to nie operacja wojskowa, to czystka etniczna.

Międzynarodowa Komisja Śledcza przy ONZ oskarża Izrael o zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości, w tym celowe ataki na cywilów, eksterminację i zabójstwa. Lekarze Bez Granic piszą o „wykalkulowanym niszczeniu systemów podtrzymujących życie” i „wojnie, której świat pozwolił stać się jedną z najokrutniejszych”.

– Mój brat został zastrzelony w głowę, kiedy próbował odebrać pomoc humanitarną – mówi Maia Othman, siostra zabitego chłopca.

W Khan Junis i Beit Lahia ludzie ginęli, czekając w kolejkach po jedzenie. Nawet pomoc humanitarna stała się celem. ONZ twierdzi, że izraelskie władze ograniczyły dostęp do pomocy do minimum, a punkty dystrybucji są często zbieżne z lokalizacjami masowych ofiar.

– To pierwsza wojna, w której jedzenie i woda używane są jako broń – mówi Thanos Gargavanis z WHO.

Choć Izrael deklaruje, że wszystkie incydenty zostaną zbadane, dla mieszkańców Gazy jest już za późno. Czas, by świat spojrzał w tę stronę, zanim ostatni głos tam ucichnie.

Leave a Comment