Wojewódzki Szpital Specjalistyczny w Lublinie, który w ostatnich miesiącach znalazł się w centrum medialnego zainteresowania po leczeniu tam Jarosława Kaczyńskiego, zmaga się z poważnym kryzysem. Znany kardiochirurg, prof. Michał Zembala, który miał stworzyć od podstaw nowoczesny oddział kardiochirurgii, zrezygnował z pracy. Powód? Brak kontraktu z NFZ mimo wielomiesięcznych starań.
❗ NFZ przez rok nie przyznał kontraktu
Szpital zainwestował ponad 3 miliony złotych w uruchomienie 15-łóżkowego oddziału kardiochirurgii. Zatrudniono specjalistów, w tym Zembalę, i rozpoczęto przyjmowanie pacjentów. Mimo to Narodowy Fundusz Zdrowia od ponad roku nie przyznaje placówce kontraktu o wartości 12 milionów złotych rocznie. W efekcie szpital wykonuje operacje „na kredyt”, pogrążając się w zadłużeniu.
Marszałek województwa Jarosław Stawiarski nie kryje rozgoryczenia:
– Leczymy, choć nikt nam za to nie płaci. Czy to jakaś kara? Czy stoi za tym tajemnicze lobby polityczno-zdrowotne?
🩺 Prof. Zembala: „Nie ma tu dziś przestrzeni do pracy”
Profesor Michał Zembala – jeden z najbardziej cenionych kardiochirurgów w Polsce – ogłosił, że z dniem 1 czerwca przestaje kierować oddziałem. W rozmowie z WP mówi jasno:
– Poświęciłem półtora roku na ten projekt, ale dziś – bez kontraktu i przy widocznej niechęci części środowiska – nie widzę możliwości, by go kontynuować. Mam inne propozycje, które już realizuję.
🏥 NFZ: „Nowy oddział niepotrzebny”
Lubelski oddział NFZ przekonuje, że pacjenci mają już dostęp do kardiochirurgii w regionie, m.in. w szpitalach w Lublinie i Zamościu. Co więcej, twierdzi, że czas oczekiwania na operacje serca w województwie jest nawet krótszy niż średnia krajowa.
Jednak zespół szpitala odpiera te argumenty:
– Lubelskie ma najwyższy wskaźnik zgonów z powodu chorób serca w Polsce. Mieszkańcy i tak leczą się w innych województwach – za 35 mln rocznie! – mówi zastępczyni dyrektora dr Małgorzata Piasecka.
⚠️ Polityka czy zdrowie?
Sprawa ma także wymiar polityczny. Szpital w Lublinie był wybierany przez znane postacie PiS, w tym Jarosława Kaczyńskiego i Marcina Romanowskiego. Jednocześnie atmosfera wokół uruchamiania oddziału staje się coraz bardziej napięta. Nie brak sugestii, że opóźnienia i odmowa kontraktu mogą mieć drugie dno.
– Zdrowie nie ma barw partyjnych. Leczyć może się u nas zarówno premier Tusk, jak i prezes Kaczyński. Ale dziś decyzje powinny zapadać na podstawie danych i potrzeb pacjentów, a nie politycznych układów – podsumowuje marszałek Stawiarski.