„W powietrzu unosi się zapach śmierci”. Dramatyczne relacje z oblężonego Teheranu

W piątek nad ranem Izrael rozpoczął zmasowany atak na Iran. Pociski spadły m.in. na Teheran – 12-milionową stolicę, gdzie nie działają systemy ostrzegania, a mieszkańcy nie mają gdzie się ukryć. W rozmowach z BBC i „The Guardian” ludzie mówią o strachu, chaosie i bezsilności.

– Słyszymy tylko wybuch. Modlimy się, by to nie był nasz dom – mówi jeden z mieszkańców.

Irańskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że w wyniku izraelskich ataków zginęły co najmniej 224 osoby, a 1277 zostało rannych. Izrael twierdzi, że atakuje infrastrukturę wojskową i nuklearną, ale pociski spadają także na dzielnice cywilne.

Miasto bez schronów. „Nie mamy gdzie uciekać”

Teherańczycy mówią o dramatycznych warunkach: brak schronów, brak syren, brak ostrzeżeń. Na ulicach panika, długie kolejki na stacjach i przy bankomatach, a internet działa tylko chwilami.

– To jest masakra. W powietrzu unosi się zapach śmierci – napisała 25-letnia kobieta mieszkająca w pobliżu bombardowań.

– Nie mogę opuścić miasta. Mam tu rodziców, nie zostawię ich samych – mówi inna mieszkanka. – To nie jest nasza wojna. Po prostu chcemy przeżyć.

Izrael ostrzega: „Teheran zapłaci”

Minister obrony Izraela zapowiedział, że mieszkańcy Teheranu „zapłacą wkrótce” za wcześniejsze ataki Iranu na Tel Awiw i Hajfę. Premier Netanjahu twierdzi, że Iran dysponuje wystarczającą ilością wzbogaconego uranu, by zbudować dziewięć bomb atomowych.

Iran z kolei uznał atak za „deklarację wojny” i odpowiedział rakietami balistycznymi, które uderzyły w cele na terytorium Izraela.

Międzynarodowe apele o deeskalację

Mimo prób mediacji ze strony światowych przywódców, obie strony zapowiadają kolejne ataki. Sytuacja w regionie wymyka się spod kontroli, a mieszkańcy Iranu – zwłaszcza Teheranu – zostali pozostawieni sami sobie.

Leave a Comment