W polskim show-biznesie znowu zawrzało. Jeden z najbardziej kontrowersyjnych artystów rockowych postanowił publicznie skrytykować kolegę ze sceny. W szczerym wywiadzie dla podcastu „Głośno i bez cenzury” powiedział bez ogródek, co myśli o jego twórczości, stylu i… poglądach.
– „Nie mam dla niego żadnego szacunku. To nie jest artysta, tylko produkt. I mówię to wszem i wobec, nie chowam się za kulisami” – stwierdził muzyk, znany z bezkompromisowości i ciętego języka.
Choć nie padło bezpośrednio imię, internauci szybko połączyli kropki. Chodzi o wokalistę znanego z występów w czerwonych, kolorowych stylizacjach i tanecznych rytmach disco-pop.
Konflikt narasta od lat
Nie jest tajemnicą, że między muzykami iskrzyło od dawna. Ich drogi artystyczne różniły się diametralnie – jeden buntownik z gitarą, drugi – gwiazda festynów i muzyki popularnej. Ale dopiero teraz doszło do otwartego uderzenia.
– „On nie reprezentuje niczego wartościowego. Robi z muzyki kabaret, a z występów – parodię sztuki” – dodał ostro muzyk.
Odpowiedź? Jeszcze cisza, ale nie na długo
Drugi artysta na razie nie odniósł się do zarzutów. Jednak według źródeł bliskich jego ekipie, ma zamiar zabrać głos jeszcze w tym tygodniu. – „Nie pozwoli, by jego nazwisko było szargane. Szykuje mocną odpowiedź” – mówi osoba z jego otoczenia.
Fani są podzieleni. Jedni chwalą szczerość rockmana, inni uważają jego słowa za niepotrzebny atak. Czy to początek medialnej wojny? A może sprytna promocja nowego singla jednego z nich?
Czas pokaże, ale jedno jest pewne – o tym konflikcie jeszcze usłyszymy.