Państwowa Komisja Wyborcza powinna być niezależnym i kompetentnym organem, którego oceny przyjmowane są za uczciwe i w interesie publicznym. Niestety, obecny skład PKW budzi poważne wątpliwości.
Kontrowersje wokół wyborów
Trwa dyskusja o możliwych fałszerstwach podczas ostatnich wyborów prezydenckich. Roman Giertych i Krzysztof Gawkowski otwarcie twierdzą, że doszło do nieprawidłowości, które powinny być zbadane przez PKW.
Z kolei Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz starają się studzić emocje.
Chaos w komunikacji PKW
PKW, zamiast budować zaufanie, wprowadziła chaos. Najpierw Ryszard Kalisz zapowiedział, że komisja zajmie się sprawą. Później ogłoszono, że żadne posiedzenie nie jest planowane, po czym znów pojawiły się sprzeczne informacje.
Problem w tym, że PKW nie jest faktycznie niezależnym organem — większość jej członków została powołana przez obecny Sejm. W tym także Ryszard Kalisz, który w przeszłości otwarcie krytykował PiS i nie ukrywał swoich sympatii politycznych.
Konflikty interesów w PKW
Do PKW trafiły też osoby powiązane finansowo z obecnym obozem władzy. Przykładem jest Maciej Kliś, który równocześnie pełni funkcję w PKW i w zarządzie BGK. W przypadku zmiany władzy mógłby stracić swoje stanowisko, co rodzi potencjalny konflikt interesów.
Problemy sięgają głębiej
Warto pamiętać, że zmiany w sposobie powoływania członków PKW zostały wprowadzone przez PiS. Obecna większość sejmowa postanowiła jednak nie naprawiać systemu, tylko zapewnić sobie większość w komisji.
Podsumowanie
W efekcie PKW — zamiast budować autorytet — jest dziś postrzegana jako ciało polityczne. W sytuacji, gdy zaufanie społeczne do procesu wyborczego jest kluczowe, to poważny problem.