Adrian Zandberg ostro wypowiedział się na temat ewentualnego poparcia Włodzimierza Czarzastego na marszałka Sejmu. – Nie jesteśmy częścią koalicji, więc nikt nie może od nas tego oczekiwać – powiedział w programie Kropka nad i na antenie TVN24.
Choć umowa koalicyjna przewiduje, że miejsce Szymona Hołowni na fotelu marszałka w listopadzie zajmie Czarzasty, Partia Razem nie zamierza głosować z automatu. – Najpierw chcę usłyszeć, co kandydaci na marszałka mają do powiedzenia. W Sejmie jest kilka patologii, które trzeba w końcu załatwić – podkreślił Zandberg.
Jako przykład podał nadużycia związane z tzw. kilometrówkami. – Mamy posłów z limuzynami i kierowcami, a mimo to pobierają kilkadziesiąt tysięcy kilometrówki. To absurd – grzmiał współprzewodniczący Razem.
Zandberg odniósł się też do przyszłości swojej partii. Mimo niekorzystnych sondaży wierzy, że Partia Razem jest alternatywą dla zawiedzionych wyborców. – Nie jestem w tym rządzie, bo nie zamierzam sprzedawać swoich poglądów dla stołków. Ktoś musi być rozsądną opozycją – podsumował.