Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek udzielił szczerego, momentami brutalnie bezpośredniego wywiadu. Jego cel? Połączyć Polaków wokół idei realnych reform sądownictwa, choć – jak sam przyznaje – droga do tego jest „piekielnie trudna”.
Żurek nie ukrywa, że zaufanie do sądów jest w ruinie – i że sam ma z tym problem. Ale zamiast uciekać od odpowiedzialności, postanowił „wgryźć się w system” i działać. Chce wyczyścić wymiar sprawiedliwości z ludzi Ziobry, odbudować normalność i – jak mówi – pokazać Polakom, że warto jeszcze wierzyć w państwo.
– Nie boję się. Zaryzykowałem wszystko, bo nie można już dłużej czekać – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską.
Najważniejsze deklaracje ministra:
- „Nie każdy neosędzia to to samo. Ale w Sądzie Najwyższym ich wyroki powinny być uznane za nieistniejące.”
- „Prezydent? Betonuje łamanie konstytucji. Ale i tak będę robił swoje.”
- „Ziobro? Niech stanie przed niezawisłym sądem. Życzę mu zdrowia – by mógł odpowiadać.”
- „Reformy trzeba robić nawet wtedy, gdy mogą zostać cofnięte. Nie można ich zaniechać ze strachu.”
- „Chcę pojednać Polaków, ale nie przez fikcyjne kompromisy.”
- „Byłem sędzią i tęsknię za salą rozpraw. Ale wiem, że droga powrotu może być zamknięta.”
Żurek nie unika też kontrowersyjnych tematów – jak przyszłość neosędziów, problem wyroków, które może trzeba będzie uznać za… nieważne, czy potrzeba twardej walki z piratami drogowymi, którzy mimo zakazów wciąż jeżdżą po drogach.
To wywiad o walce, determinacji, ale i ryzyku, które niesie ze sobą funkcja ministra w kraju podzielonym jak nigdy.