Wystąpienie prezydenta Karola Nawrockiego na forum ONZ to nie była dyplomatyczna mowa – to było ostrzeżenie, apel i polityczny manifest w jednym. Podczas debaty generalnej w Nowym Jorku polski prezydent nie owijał w bawełnę: świat stoi na krawędzi. I jeśli nie podejmiemy działań teraz, skutki będą dramatyczne.
Nawrocki ostro skrytykował rosyjski imperializm i przypomniał, że Polska – podobnie jak państwa bałtyckie – staje się celem realnych prowokacji. Przypomniał atak rosyjskich dronów na polskie terytorium na początku września i podkreślił: „To nie był przypadek. Polska odpowiedziała ogniem – i będzie reagować zawsze, gdy jej bezpieczeństwo zostanie naruszone.”
“To ostatni moment na działanie” – mówił, wskazując, że Moskwa nie szuka pokoju, lecz kapitulacji przeciwnika. Zdecydowanie poparł też pociągnięcie Rosji do odpowiedzialności międzynarodowej, włącznie z utworzeniem specjalnego trybunału karnego.
Prezydent wbił też szpilę Zachodowi – za Zielony Ład, błędy migracyjne i lata wspierania Rosji tanim gazem. „Zgadzam się z Donaldem Trumpem” – powiedział bez ogródek, krytykując ideologiczne decyzje europejskich elit.
Jednocześnie zapowiedział, że Polska aspiruje do stałego miejsca w G20 i ma ambicję stać się nie tylko regionalnym liderem, ale globalnym graczem w obronie praw człowieka, demokracji i porządku międzynarodowego.