Podczas gdy światowi przywódcy debatowali w ONZ o przyszłości globu, Donald Trump… utknął na ruchomych schodach. I to nie sam – towarzyszyła mu Melania. Wydarzenie miało miejsce za kulisami szczytu w Nowym Jorku i wywołało nieoczekiwany spór między Białym Domem a ONZ.
Według relacji korespondenta Marka Wałkuskiego, administracja Trumpa oskarżyła pracownika ONZ o celowe zatrzymanie schodów, żądając jego zwolnienia. Tymczasem ONZ twierdzi, że to… kamerzysta Białego Domu przez przypadek wcisnął przycisk awaryjnego stopu.
Trump odniósł się do incydentu podczas swojego wystąpienia, żartując: „To są dwie rzeczy, które dostałem od ONZ – zepsute schody i zły teleprompter”. Nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał okazji do wbicia szpilki.
Wystąpienie prezydenta USA nie obyło się bez kontrowersji także na płaszczyźnie międzynarodowej. Trump zasugerował, że kraje NATO powinny zestrzeliwać rosyjskie samoloty naruszające ich przestrzeń powietrzną, ale nie sprecyzował, czy USA wezmą w tym udział. Zapowiedział za to, że “za miesiąc” oceni, czy Putin naprawdę chce pokoju.