Robert Bąkiewicz znów w centrum uwagi. Tym razem usłyszał dodatkowe zarzuty związane z czerwcowym incydentem na moście granicznym w Słubicach. Sprawa staje się coraz bardziej poważna.
Gorzowska prokuratura oskarża lidera Ruchu Obrony Granic o pomówienia, zniesławienie funkcjonariuszy oraz próbę nakłaniania ich do zaniechania obowiązków służbowych. Wszystko miało dziać się publicznie i z rażącym lekceważeniem prawa.
Na domiar złego, Bąkiewicz miał też obrażać funkcjonariuszkę Straży Granicznej w internecie. Prokuratura uznała jego działania za przestępstwa o charakterze chuligańskim – co grozi wyższym wymiarem kary: nawet do 4,5 roku więzienia.
Działacz nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Po przesłuchaniu mówił o „skandalu”, sugerując polityczne motywacje prokuratury.
Wciąż obowiązują wobec niego środki zapobiegawcze: dozór policyjny i zakaz zbliżania się do przejść granicznych na mniej niż kilometr. Jego adwokaci zapowiedzieli złożenie zażalenia.
Bąkiewicz przekonuje, że jego działania miały na celu „obronę ojczyzny” przed masową migracją. Ruch Obrony Granic, który prowadzi, działa wzdłuż granicy z Niemcami i mobilizuje sympatyków do obywatelskich patroli.
Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Gorzowie pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. Śledztwo trwa, a temperatura wokół Bąkiewicza rośnie.