Nowe ofiary w Gazie. Ludzie stali po jedzenie, a spadły bomby

Sobotni poranek w Strefie Gazy przyniósł kolejny tragiczny bilans. W izraelskich atakach zginęło co najmniej 18 osób. Kilka z nich – bezbronne, wycieńczone, zdesperowane – czekało tylko na posiłek w punkcie wydawania żywności prowadzonym przez Fundację Humanitarną dla Gazy (GHF). Ranni zostali też kolejni cywile, a liczba ofiar z dnia na dzień rośnie.

Pomoc, która miała ratować życie, coraz częściej okazuje się pułapką. Według relacji świadków, izraelskie wojsko otwiera ogień do ludzi ustawiających się w kolejkach po jedzenie. Lekarze Bez Granic biją na alarm – liczba rannych i zabitych przy punktach GHF jest porażająca. “Przychodzą po pomoc, a wracają w trumnach”, mówią ratownicy.

Od maja, gdy GHF przejęła dystrybucję pomocy, światowe organizacje coraz ostrzej krytykują jej działania. Mimo deklaracji o milionach rozdanych posiłków, rzeczywistość na miejscu jest inna – brak wody, brak paliwa, brak bezpieczeństwa. ONZ i Human Rights Watch otwarcie odmawiają współpracy, oskarżając fundację o współudział w przemocy.

Na tym tle pojawiają się działania innych państw – Niemcy, Włochy i Holandia rozpoczęły zrzuty pomocy z powietrza. Ale i one podkreślają – to tylko symboliczne gesty. Kluczowe jest umożliwienie dostaw lądowych. Tymczasem głód i strach w Gazie pogłębiają się każdego dnia, a ludzie giną… stojąc w kolejce po chleb.

Leave a Comment