Prezydent USA Donald Trump nie przebierał w środkach. Po publikacji najnowszego raportu o zatrudnieniu, który wykazał znacznie słabsze od oczekiwanych dane, postanowił błyskawicznie rozprawić się z odpowiedzialną za statystyki urzędniczką – dr Eriką McEntarfer. Zdaniem Trumpa, liczby były zmanipulowane, by pomóc jego rywalce, Kamali Harris.
W swoim ostrym wpisie na Truth Social prezydent zarzucił komisarz McEntarfer, że jeszcze przed wyborami celowo zaniżała dane, by podnieść notowania Demokratów. Choć nie przedstawił żadnych dowodów, nakazał jej natychmiastowe zwolnienie i zapowiedział, że zastąpi ją ktoś “bardziej kompetentny”. Już wiadomo, że będzie to jej zastępca, William Wiatrowski.
Raport Biura Statystyk Pracy wzbudził poruszenie nie tylko w Białym Domu, ale i na rynkach finansowych – wzrost liczby miejsc pracy wyniósł zaledwie 73 tysiące, a dane z poprzednich miesięcy zostały mocno zrewidowane w dół. To może być sygnał nadchodzącego spowolnienia, a nawet recesji – ostrzegają analitycy. Trump nie poprzestał na jednym ciosie – skrytykował też Fed i zasugerował, że Jerome Powell gra politycznie, obniżając stopy procentowe z korzyścią dla Demokratów.
Choć eksperci przypominają, że rewizje danych są normalną praktyką i mieszczą się w granicy błędu statystycznego, Trump idzie swoją drogą – ostrą, widowiskową i bezkompromisową.