Śmiertelna ironia losu: Spełnił marzenie z dzieciństwa i zginął na ukochanej trasie. Kierowca tira usłyszał wyrok

Rafał Kamiński od zawsze kochał pociągi. Choć z wykształcenia był germanistą, pasja do kolejnictwa pchnęła go do walki o upragniony zawód maszynisty – nawet wtedy, gdy wada wzroku mogła wszystko przekreślić. Przeszedł zabieg i przez 12 lat realizował swoje dziecięce marzenia, zasiadając za sterami pociągów Kolei Mazowieckich.

1 lipca 2024 roku wydarzyło się jednak to, czego nie przewidział nikt. Pociąg, który prowadził z Sochaczewa do Warszawy, wjechał w tira z materiałami budowlanymi, który zablokował przejazd kolejowy w Ołtarzewie. Maszynista zginął na miejscu – dokładnie na trasie, którą uważał za swoją ulubioną, prowadzącą do rodzinnego Kutna.

Do tragedii doszło przez nieostrożność kierowcy ciężarówki, Marka S., który mimo braku miejsca za przejazdem, wjechał na tory, tarasując je całkowicie. Nagrania z monitoringu pokazały, że miał możliwość wycofania, ale zdecydował się jechać dalej, blokując torowisko.

Prokuratura postawiła mu zarzuty nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kierowca przyznał się do winy i wyraził skruchę. Sąd Rejonowy w Pruszkowie skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, orzekł roczny zakaz prowadzenia ciężarówek, obowiązek zapłaty ponad 12 tysięcy złotych zadośćuczynienia oraz koszty sądowe.

Rafał zginął w miejscu, które kochał najbardziej – w kabinie maszynisty. Nie miał żadnych szans, by się uratować.

Leave a Comment