„Ludzie! Proszę was!” – Nerwowe sceny na spotkaniu z Donaldem Tuskiem w Pabianicach

Spotkanie premiera Donalda Tuska z mieszkańcami Pabianic przerodziło się w emocjonalną wymianę zdań z publicznością. Największe napięcie wywołał temat liczenia głosów w wyborach prezydenckich i pojawiających się w tej sprawie kontrowersji.

Jedna z uczestniczek oskarżyła Tuska o zlekceważenie walki ludzi „na dole” podczas wyborów i stwierdziła, że w jej odbiorze jego postawa brzmiała jak: „na oko wygrał Nawrocki”. Dostała za to brawa. – Proszę pamiętać, że ludzie są przerażeni, ich oczekiwania się nie spełniły – apelowała.

Na sali pojawił się nawet transparent z napisem „Ponownie przeliczyć głosy”.

Donald Tusk: „Nie będzie takiej Polski, póki ja jestem premierem!”

Premier wyraźnie wzburzony odniósł się do okrzyków z sali:
Naprawdę chcecie żyć w kraju, w którym policja będzie liczyć głosy? Ludzie! Nie! Nie będzie takiej Polski, póki ja jestem premierem – grzmiał.

W ostrych słowach skrytykował pomysł oddania liczenia głosów w ręce służb. – Za parę lat Ziobro będzie prokuratorem generalnym i on będzie liczył głosy? A Święczkowski będzie uznawał, które są ważne, a które nie? – pytał.

Tusk przyznał, że jego irytacja wynika z osobistego poczucia odpowiedzialności:
Cierpię bardziej niż wy. Jeśli przegramy, ja zapłacę najwyższą cenę – powiedział.

„Nie mogę doprowadzić do wojny domowej”

Premier podkreślił, że chce szanować każdy głos, ale jako szef rządu musi myśleć kilka kroków naprzód. – Nie mogę doprowadzić do chaosu, w którym głosy liczą cztery różne instytucje – argumentował. Zaznaczył, że w przypadkach nadużyć będą prowadzone śledztwa, ale niezależnie od emocji – Szymon Hołownia dokona zaprzysiężenia prezydenta Nawrockiego 6 sierpnia.

Nie mam żadnego powodu do satysfakcji. Wiem, co mnie czeka w najbliższych dwóch latach – zakończył Tusk, nie ukrywając powagi sytuacji.

Leave a Comment