Od poniedziałku przejścia graniczne Polski z Niemcami i Litwą zostały oficjalnie uznane za infrastrukturę krytyczną. To oznacza jedno – koniec z obecnością osób postronnych. Policja, Straż Graniczna, a nawet Wojska Obrony Terytorialnej mają jasne polecenia: zero tolerancji dla prób ingerencji.
– „Policja i SG mają działać twardo i zdecydowanie. Nie będzie miejsca na samowolę czy podszywanie się pod funkcjonariuszy” – zapowiedział w rozmowie z agencjami prasowymi minister spraw wewnętrznych i administracji Tomasz Siemoniak.
30 dni kontroli, tysiące funkcjonariuszy
Od północy 8 lipca rozpoczęto tymczasowe kontrole graniczne – 52 punkty na granicy z Niemcami i 13 z Litwą. W akcji bierze udział aż 800 funkcjonariuszy SG, 300 policjantów, 200 żołnierzy i 500 członków WOT.
Celem operacji? Zatrzymanie niekontrolowanego napływu migrantów, który – zdaniem władz – stanowi rosnące zagrożenie dla porządku publicznego.
Ruch Obrony Granic na celowniku
Szczególną uwagę przyciąga tzw. Ruch Obrony Granic, na czele którego stoi Robert Bąkiewicz. Grupa twierdzi, że „broni granicy”, prowadząc obywatelskie patrole. Dla rządu to jednak potencjalne zagrożenie.
– „Nie ma mowy, żeby tego typu osoby działały w pobliżu przejść granicznych. Kontrola granic to zadanie państwa, nie obywatelskich bojówek” – podkreślił Siemoniak.
Premier Donald Tusk również zabrał głos: – „Każda próba podszywania się pod służby czy blokowania ich działań będzie surowo karana”.
Bez zakłóceń, ale z pełną kontrolą
Jak zapewnia MSWiA, akcja przebiega płynnie i nie wpływa znacząco na ruch przygraniczny. Pojazdy są wyrywkowo zatrzymywane, ale kontrole mają charakter prewencyjny i szybki.
– „Celem jest bezpieczeństwo – nie tylko Polski, ale całej Unii Europejskiej. Walka z nielegalną migracją to nasz wspólny priorytet” – podsumował Siemoniak.