Sławosz Uznański-Wiśniewski wyruszył na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dla jego żony, Aleksandry Uznańskiej-Wiśniewskiej, to czas ogromnych emocji, wzruszeń – i oczekiwania.
– Sławosz zapisał mi numer do ISS w telefonie. Nie mogę do niego zadzwonić, ale on może zadzwonić do mnie – zdradziła w „Faktach po Faktach” na antenie TVN24.
Start rakiety Falcon 9 z kapsułą Dragon odbył się na Florydzie. Sławosz leci w ramach misji Axiom-4, a jego bliscy śledzili każdy moment z zapartym tchem.
💬 „On nie wie, jak wiele osób mu kibicuje”
Aleksandra Uznańska-Wiśniewska mówi, że mąż nie ma jeszcze świadomości, jak wielkie poruszenie wywołał jego lot.
– Ma wobec siebie ogromne oczekiwania. Chciałabym przekazać mu, ilu ludzi go podziwia, ilu ludzi mu kibicuje. To wzruszające – przyznała.
📞 Połączenie z kosmosu
Rodzina uzgodniła z NASA dwa krótkie połączenia wideo. Dodatkowo Sławosz będzie miał możliwość wykonania telefonu. Jego żona ma być gotowa, by odebrać o każdej porze dnia i nocy. – Jeśli tylko znajdzie chwilę po aklimatyzacji, spróbuje zadzwonić – mówi.
😥 Emocje i niepokój
Start rakiety był dla rodziny momentem paraliżującego stresu.
– Trzymaliśmy się za ręce, patrzyliśmy w niebo. Ogromne napięcie, potem łzy ulgi i radości – opowiada Aleksandra.
Choć wiedzą, że Sławosz jest bezpieczny, dopiero jego powrót na Ziemię przyniesie pełny spokój. – Dopóki go nie zobaczę, będę niespokojna – wyznaje.
🇵🇱 „To szansa dla Polski”
Aleksandra podkreśla, że lot jej męża to nie tylko osobiste spełnienie marzeń, ale ogromna szansa dla Polski.
– Musimy teraz poważnie podejść do rozwoju przemysłu kosmicznego i obronności. Potrzebujemy polskich inżynierów, wizji, inwestycji i odwagi – mówi.
Zwraca uwagę, że sukcesy takie jak ten mogą inspirować młodych ludzi do odważnych celów – nawet takich, jak udział w przyszłych misjach na Księżyc czy Marsa.