Wybory prezydenckie wywołały polityczne trzęsienie ziemi. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Adam Bodnar poinformował, że zwrócił się do Sądu Najwyższego z wnioskami o przeprowadzenie oględzin kart do głosowania aż w 1472 komisjach wyborczych. – To już nie są pojedyncze błędy. Skala anomalii jest bezprecedensowa – ostrzega.
Bodnar podjął decyzję po analizie protestów wyborczych, w tym tych przygotowanych przez dr. Krzysztofa Kontka, który opracował naukową metodę wykrywania nieprawidłowości. – Ich zarzuty oparte są na naukowo weryfikowalnej analizie – nie można ich zignorować – dodał.
🔍 Nieprawidłowości, które zmieniły wynik?
Z danych Prokuratury Generalnej wynika, że w 7 z 10 ponownie przeliczonych komisji doszło do zamiany głosów między kandydatami. To oznacza, że w oficjalnym protokole zwycięzcą okazywał się Karol Nawrocki, mimo że faktycznie mógł to być jego kontrkandydat.
📉 Sąd Najwyższy działa z zaskakującą szybkością
Tymczasem – jak ujawniono – Sąd Najwyższy odrzucił protest dr. Kontka zaledwie dwie godziny przed otrzymaniem stanowiska Prokuratora Generalnego. Bodnar nie krył oburzenia: – Niepojęte, jak SN traktuje Konstytucję, wyborców i uczestników postępowania. To uderza w zaufanie do demokracji.
⚠️ Śledztwa w toku, chaos narasta
Minister ujawnił również, że liczba prowadzonych śledztw w sprawie nieprawidłowości wyborczych wzrosła z sześciu do ośmiu. Dotyczą m.in. komisji w Grudziądzu i Mińsku Mazowieckim, gdzie również wykryto możliwe manipulacje przy liczeniu głosów.
📊 10 tysięcy protestów, a to dopiero początek
Do poniedziałku Sąd Najwyższy zarejestrował ponad 10 tysięcy protestów wyborczych. Spośród 50 tysięcy zgłoszeń, tylko część została formalnie uznana – co budzi dodatkowe kontrowersje, biorąc pod uwagę skalę zarzutów i ich konsekwencje dla legalności wyborów.
📅 Co dalej?
Ostateczna decyzja o ważności wyborów należy do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Problem w tym, że – zgodnie z orzeczeniami europejskich sądów – ta izba jest uznawana za nielegalną, a wielu polityków rządzącej koalicji nie uznaje jej orzeczeń.
Czy Polska stanie się świadkiem największego kryzysu konstytucyjnego od 1989 roku? Czy głosy Polaków zostały rzeczywiście policzone uczciwie? A może historia zapisze te wybory jako najczarniejszy rozdział w dziejach III RP?