Putin: „Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród. Ukraina należy do nas”. Prezydent Rosji grozi eskalacją i ostrzega Zachód

Władimir Putin znów wzbudza niepokój na arenie międzynarodowej. Podczas swojego wystąpienia na Forum Ekonomicznym w Petersburgu rosyjski prezydent ponownie zakwestionował istnienie suwerennej Ukrainy, stwierdzając, że „Rosjanie i Ukraińcy to jeden naród”, a cała Ukraina, w tym sensie, należy do Rosji.

– Tam, gdzie stanie rosyjski żołnierz, to jest nasze – powiedział pewnym tonem.

Putin oświadczył, że Rosja nie oczekuje kapitulacji Ukrainy, ale domaga się „uznania rzeczywistości”, czyli akceptacji przez świat zachodni faktu okupowania części terytoriów ukraińskich. Wskazał też miasto Sumy jako potencjalny kolejny cel rosyjskiej ofensywy.

– Ukraina w 1991 roku była państwem neutralnym. Nigdy nie kwestionowaliśmy jej prawa do suwerenności – mówił, jednocześnie zaprzeczając własnym działaniom militarnym od 2014 roku.

Putin nie krył również obaw związanych z sytuacją geopolityczną i rosnącym potencjałem globalnego konfliktu. Odniósł się do wojny na Bliskim Wschodzie oraz napięć wokół irańskich instalacji nuklearnych, gdzie – jak ujawnił – pracują rosyjscy eksperci. Jego zdaniem świat balansuje na krawędzi wojny, a każda pomyłka Kijowa – jak użycie brudnej bomby – mogłaby być „katastrofalna” dla Ukrainy.

– Odpowiedź Rosji byłaby druzgocąca – ostrzegł Putin.

Słowa rosyjskiego przywódcy zostały skomentowane przez wieloletniego korespondenta “Faktów” TVN w Moskwie, Andrzeja Zauchę, który zaznaczył, że Putin przemawiał z ogromną pewnością siebie, jakiej nie widziano od dawna.

– Widać, że poczuł się pewnie. Jeszcze rok temu nie odważyłby się na taką retorykę – podkreślił Zaucha. – Powrót Trumpa do gry oraz wojna na Bliskim Wschodzie tylko utwierdziły Putina w przekonaniu, że może więcej.

Wystąpienie Putina, nacechowane imperialnym tonem i groźbami, może być kolejnym sygnałem, że Rosja nie zamierza zakończyć wojny, lecz przygotowuje grunt pod nową falę ofensywy – zarówno militarnej, jak i propagandowej.

Leave a Comment