Wybory prezydenckie jeszcze się nie skończyły – przynajmniej nie dla Prokuratora Generalnego Adama Bodnara, który 20 czerwca złożył do Sądu Najwyższego wniosek o przeprowadzenie oględzin kart wyborczych w jednej z komisji w Biszczy, w województwie lubelskim. To już kolejny krok w ramach szeroko zakrojonego badania prawidłowości przeprowadzenia głosowania w wyborach głowy państwa.
Bodnar nie pozostawia wątpliwości: celem wniosku jest ustalenie, czy ewentualne nieprawidłowości miały charakter przypadkowy, czy też mogą świadczyć o świadomym działaniu członków obwodowej komisji wyborczej. Jak przekazała rzeczniczka prasowa Prokuratora Generalnego, prok. Anna Adamiak, do tej pory do Adama Bodnara wpłynęły już 172 protesty wyborcze dotyczące ważności wyborów prezydenckich. W 111 z nich prokurator generalny zajął już stanowisko.
– W przypadku Biszczy pojawiły się konkretne przesłanki, które uzasadniają potrzebę fizycznego zbadania kart wyborczych – tłumaczy Adamiak.
To oznacza, że prokuratura nie wyklucza możliwości celowego zafałszowania wyników głosowania. Jeśli podejrzenia się potwierdzą, sprawa może nabrać nie tylko wymiaru politycznego, ale również karnego, co miałoby poważne konsekwencje dla członków komisji, a także – potencjalnie – dla ważności całych wyborów.
Z informacji uzyskanych nieoficjalnie wynika, że podejrzenia w Biszczy dotyczą rozbieżności pomiędzy liczbą głosów oddanych a liczbą wydanych kart. Oględziny mają na celu nie tylko weryfikację fizycznego stanu dokumentów, ale również ocenę, czy doszło do ich podmiany lub fałszerstwa.
– Nie możemy przejść obojętnie obok sygnałów o możliwych nieprawidłowościach. W demokracji każdy głos ma znaczenie – podkreśla Bodnar.
Czy Biszcza stanie się symbolem nieprawidłowości w wyborach 2025 roku? Czas pokaże, ale jedno jest pewne – Prokurator Generalny nie zamierza odpuszczać i zamierza wykorzystać wszystkie dostępne narzędzia prawne, aby wyjaśnić sytuację do końca.