Była już północ, kiedy Ioana, 28-latka z Klużu, wróciła do domu po krótkiej wycieczce w góry. Zmęczona, z bagażem na plecach i myślą o gorącym prysznicu, wspięła się na trzy piętra do kawalerki, w której mieszkała sama. Włożyła klucz, otworzyła drzwi i… coś było nie tak.
Światła były zgaszone, ale powietrze w pokoju wydawało się… zamieszkane. Dziwne uczucie przebiegło jej po kręgosłupie. Poszła do sypialni, zapaliła światło… i zamarła.
Na jej łóżku spał nieznany mężczyzna. Leżał, zrelaksowany, jakby to było jego miejsce. Miał około 30 lat, był ubrany w czyste ubrania, a na stoliku nocnym, obok niego, leżał jego telefon. Ioana nie krzyczała. Cofnęła się o krok i natychmiast zadzwoniła pod numer 112.
Policja przyjechała w mniej niż 10 minut. Kiedy go obudzili, mężczyzna wydawał się zdezorientowany. Nie wiedział, gdzie jest, ale w jego telefonie było zapisane tylko jedno zdjęcie: Ioany śpiącej w tym samym łóżku.
Śledczy byli w szoku. Nie wyważono żadnych drzwi. Nic nie zostało skradzione. Nadal badają, jak się tam dostał, czy śledził ją od dłuższego czasu i jakie były jego prawdziwe intencje.
Sąsiedzi wpadli w panikę. Blok stał się czerwoną kropką na policyjnej mapie w ciągu nocy. A Ioana? Została tymczasowo przeniesiona w bezpieczne miejsce, dopóki tajemnica nie zostanie całkowicie wyjaśniona.
Sprawa wywołała falę reakcji w mediach społecznościowych i została podchwycona przez telewizję krajową. Wielu twierdzi, że to cud, że Ioana nie weszła do domu wcześniej…