Wydaną niedawno biografię zadedykował pan żonie i córce w podziękowaniu “za miłość, wyrozumiałość i cierpliwość”. Dużo tej wyrozumiałości i cierpliwości było trzeba?

Dobry związek jest wtedy, kiedy są w nim wyrozumiałość i cierpliwość. A w naszym przypadku musiało ich być dużo. W okresie, kiedy prowadziłem aktywną działalność polityczną, nie narzucałem się z obecnością w domu.

To żona, która jest kobietą wyzwoloną i wykształconą, nie tylko prowadziła własną firmę [agencję nieruchomości – przyp. red.] – i były momenty, kiedy do domowej kasy przynosiła więcej niż ja – lecz także głównie na jej głowie był dom i wychowanie córki. Przy tym wszystkim zachowywała się wobec mnie niezwykle pięknie, bo zawsze miałem w niej wsparcie w momentach zmęczenia czy wątpliwości.

O polityce mówi się czasem, że jest wymagającą kochanką. Pytając, czy dużo trzeba wyrozumiałości, miałam na myśli również to, czy oddał się pan polityce bez reszty, czy potrafił zachować balans pomiędzy nią a życiem?

Dzielę polityków na tych, którzy są od polityki uzależnieni, i takich, którzy nie są uzależnieni. Ja nie jestem, co nie zmienia faktu, że szukanie równowagi było niezmiernie trudne.

Obowiązki głowy państwa są bardzo wymagające, a doba, czy jesteś papieżem, czy prezydentem, czy zwykłym obywatelem, liczy tylko 24 godziny.

Dlatego rodzina zazwyczaj walkę o mój czas przegrywała, pomimo że moje zakochanie w polityce nigdy nie było bezwarunkowe. Zakończenie kariery prezydenckiej przyjąłem z poczuciem spełnienia, ale też ulgą. Przez wiele lat wynajmowaliśmy w zimie kwaterę w Szwajcarii. Bardzo sympatyczny właściciel powiedział: “Ja ci założę polską telewizję”.

A pan na to: “Żadnej polskiej telewizji!”?

“Jeśli to zrobisz, przestanę u ciebie wynajmować mieszkanie” – dokładnie tak powiedziałem. Po latach prezydentury było już tego po prostu za dużo.

Wiadomości były na okrągło. Od samego rana. W samochodzie wiadomości, w domu wiadomości. Zresztą to z telewizji, konkretnie z CNN, dowiedziałem się o zamachach 11 września. Lubię oglądać zagraniczne media – dziś bardziej BBC, które nie jest zideologizowane i pozostaje obiektywne – dlatego że interesują mnie informacje globalne, a dodatkowa korzyść to stały kontakt z angielskim. Zawsze coś tam do głowy wchodzi.

Po zamachach na WTC organizował pan spotkanie szefów państw Europy Środkowo-Wschodniej. Dyskutowaliście o terroryzmie. Zdalnie połączył się z wami George Bush, który podziękował panu za tę inicjatywę, a na koniec poprosił: “Proszę pozdrowić małżonkę”, już nie pamiętam, czy powiedział “wspaniałą”, czy “piękną”, natomiast pamiętam doskonale, że pan się uśmiechnął z satysfakcją, a ja pomyślałam: tak wygląda mężczyzna, który jest dumny ze swojej żony.

Ja jestem dumny z Joli nieprzerwanie od czasów studiów, kiedy się poznaliśmy. Na Wydziale Prawa Uniwersytetu Gdańskiego współtworzyła klub Paragraf, w którym występowała, a ja, jako szef rady uczelnianej, przychodziłem popatrzeć, jak śpiewa, tańczy. Innym stałym bywalcem był Lech Kaczyński, który był asystentem, wykładał prawo pracy i bardzo moją żonę i jej grupę lubił.

Od tamtego czasu nie przestaję podziwiać żony – i za urodę, i za poczucie humoru, i za błyskotliwość.

Tak to się już ciągnie, droga pani, 44 lata. Małżeństwa! Bo gdyby policzyć trzy lata związku przed ślubem, to za chwilę dobijemy pięćdziesiątki tej naszej bliskości.

Człowiek, u którego wynajmował pan na studiach stancję, powiedział panu: “Dobrze się ożenić zawsze warto, źle – zawsze pan zdąży”. Co to znaczy dobrze się ożenić?

Trafić na osobę, z którą można żyć długo, pokonywać wspólnie przeszkody, a kiedy już nie jesteśmy ani tacy młodzi, ani tacy piękni, ani tacy wyrywni erotycznie, to można powiedzieć, że mam przy sobie najbliższego przyjaciela. A żona może to samo powiedzieć o mnie. Zawsze możemy na siebie liczyć. Na dobre i na złe. Gdyby coś się gorszego działo, gdyby pojawiła się choroba, to staniemy za sobą murem. Poczucie bezpieczeństwa i solidności jest niezwykle ważne.

A poza tym moja mama zawsze mówiła tak: “Wybierzesz sobie, kogo chcesz, tylko błagam cię, żeby ona nie była zanuda”. Czyli zanudzająca. To jest bardzo trafna rada. Dobrze, kiedy druga połówka jest otwarta, ciekawa świata i ludzi, lubi życie i potrafi z niego korzystać.

Leave a Comment