Podczas Szczytu Migracyjnego w Monachium Polska znów zaznaczyła swoją dominującą pozycję w debacie o bezpieczeństwie granic. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński nie owijał w bawełnę – według niego to Polska dyktuje dziś warunki, które przejmuje cała Unia Europejska.
W towarzystwie ministra ds. służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, Kierwiński podkreślił, że czasy “dziurawego płotu” i wydawania wiz na lewo i prawo dobiegły końca. Europa zaostrza politykę migracyjną, a Polska – jak zaznaczył – gra w tej zmianie pierwsze skrzypce.
Minister przypomniał, że premier Donald Tusk już rok temu nawoływał do zdecydowanych działań. Polska nie zamierza zgadzać się na żadne unijne rozwiązania zagrażające bezpieczeństwu obywateli, a temat przymusowej relokacji imigrantów to dla rządu linia nie do przekroczenia.
Statystyki mówią same za siebie: tylko w 2025 roku polskie służby zatrzymały prawie 25 tysięcy migrantów, którzy przez Polskę próbowali dostać się dalej na zachód. Kluczowym narzędziem są kontrole graniczne – na przejściach z Niemcami i Litwą wprowadzone tymczasowo w lipcu, a teraz przedłużone aż do kwietnia 2026 roku. Rząd nie zamierza ich odpuszczać, dopóki nie będzie całkowicie pewny bezpieczeństwa granic.