Koalicja Obywatelska wciąż liderem poparcia – wynika z najnowszego badania United Surveys dla Wirtualnej Polski. Partia Donalda Tuska może liczyć na 30 proc. głosów, wyprzedzając Prawo i Sprawiedliwość o 1,5 punktu procentowego. Choć przewaga jest minimalna, to jednak KO nie miałaby szans na samodzielne rządzenie – i właśnie tu pojawia się kluczowy gracz: Konfederacja.
To właśnie ugrupowanie Bosaka i Mentzena notuje wzrost do 14,7 proc. i coraz bardziej umacnia swoją pozycję języczka u wagi. Gdyby doszło do koalicji z PiS, razem uzyskaliby 249 mandatów – czyli zdecydowaną większość sejmową. KO i Lewica w takim układzie mogłyby liczyć tylko na 210 miejsc w Sejmie.
Ekspertka prof. Renata Mieńkowska-Norkiene wskazuje na tzw. „efekt flagi”, który jej zdaniem napędza poparcie dla Tuska. To mechanizm znany z nauk politycznych – w chwilach zagrożenia, np. ze strony Rosji, społeczeństwo instynktownie gromadzi się wokół lidera.
Jednak mimo tego zjawiska, w sondażu KO traci 2,3 pkt proc., a PiS 2,2 pkt proc. Zyskuje natomiast Konfederacja oraz – nieco – Lewica, która osiągnęła 7 proc. poparcia. Poza Sejmem znalazłyby się PSL (4,7 proc.) oraz Polska 2050 Hołowni, której notowania spadły do symbolicznych 2 proc.
Politolożka zauważa też, że Konfederacja staje się atrakcyjną opcją dla młodych, rozczarowanych obecną ofertą politycznego centrum. – Dla wielu to jedyna realna alternatywa – podkreśla.
Z najnowszego badania wyłania się jeden wniosek: nawet jeśli KO wygra wybory, to nie ona może rządzić. Realna władza może trafić do rąk sojuszu PiS–Konfederacja. A to oznacza zupełnie nowy układ sił.