Mateusz Morawiecki kupił od parafii działkę we Wrocławiu w 2002 roku – i do dziś budzi to emocje.
Sprawa trafiła do prokuratury, która badała, czy doszło do nadużyć przy transakcji.
Chodziło o podejrzenie, że ówczesny proboszcz sprzedał teren zbyt tanio, co miało narazić parafię na straty.
Po latach dochodzenia Prokuratura OkrÄ™gowa we WrocÅ‚awiu uznaÅ‚a: brak dowodów na przestÄ™pstwo. Cena dziaÅ‚ki? Ustalona “swobodnie przez strony umowy” – czytamy w uzasadnieniu.
Nie dopatrzono się złamania prawa, mimo dużej różnicy między ceną zakupu a późniejszą wartością działki.
Śledztwo umorzono, ale pytania pozostają: czy wszystko odbyło się fair? Czy proboszcz rzeczywiście działał w interesie parafii?
Choć sprawa zamknięta – dyskusja wokół niej dopiero się rozkręca.