Radosław Sikorski nie gryzł się w język podczas pilnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, zwołanego po incydencie z rosyjskimi MiG-31 nad Estonią. Wystąpienie polskiego ministra było jednym z najmocniejszych – padły słowa o sabotażu, prowokacjach, wojnie hybrydowej i… „obłąkanym nacjonalizmie” Rosji.
– Jeśli to były przypadki, to dlaczego nie przeprosiliście? – zapytał Sikorski, oskarżając Moskwę o systemowe działania destabilizujące Europę. Przypomniał o podpaleniach w Polsce, aktach sabotażu i „strategicznej agresji” na Ukrainę.
Kulminacją przemówienia był bezpośredni komunikat do Kremla:
– Jeśli rosyjski dron czy rakieta wejdzie nad terytorium NATO i zostanie zestrzelona – nie przychodźcie o wrak skomleć. Zostaliście ostrzeżeni.
Sikorski uderzył też w rosyjską mitologię imperialną, przypominając, że „wiek imperiów się skończył” i że to Moskwa rozpętała zarówno I, jak i II wojnę światową – oraz zimną wojnę.
Po wystąpieniu dodał wprost: – Wiemy, że rosyjskie drony nie były przypadkowe. Miały specjalne zadanie.
Czy słowa Sikorskiego okażą się początkiem twardszego kursu NATO wobec Rosji?