Na nadzwyczajnym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ — zwołanym po wtargnięciu rosyjskich myśliwców w estońską przestrzeń powietrzną — Radosław Sikorski nie owijał w bawełnę. Wprost ostrzegł przedstawicieli Rosji: – Jeśli jeszcze raz wejdziecie w naszą przestrzeń, a wasze wraki spadną na NATO, nie przychodźcie z płaczem. Zostaliście ostrzeżeni.
Szef polskiej dyplomacji podkreślił, że Polska nie da się zastraszyć. Wskazał na systemowe prowokacje Kremla — nie tylko w powietrzu, ale też w formie sabotaży i podpaleń w Polsce, Niemczech, Litwie i Wielkiej Brytanii.
– Wasz „trzydniowy plan” trwa już 10 lat i nie potrafi zdobyć Donbasu. Ale za to świetnie prowokujecie sąsiadów – grzmiał Sikorski, nawiązując do rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
To pierwsze w historii spotkanie Rady Bezpieczeństwa ONZ zwołane na wniosek Estonii. Obok Polski głos zabrali też przedstawiciele USA, UE i Wielkiej Brytanii, jednoznacznie potępiając działania Rosji.
Amerykanie ostrzegli, że każda agresja wobec NATO spotka się z odpowiedzią. Przedstawiciel Estonii pokazał radarowe dowody rosyjskiego naruszenia. Kaja Kallas z UE nie pozostawiła złudzeń: – To nie przypadek. Rosja testuje nasze granice.
A Sikorski? – Jedna prośba do Rosji: nie róbcie z siebie ofiar, gdy odpowiemy.