Ciche zakupy MSZ wychodzą na jaw. Ponad 100 tys. zł na tajemnicze urządzenia zabezpieczające

Ministerstwo Spraw Zagranicznych planowało zachować to w tajemnicy, ale Najwyższa Izba Kontroli ujawniła niecodzienny zakup. Resort dyplomacji wydał 135,6 tys. zł na siedem specjalistycznych urządzeń zabezpieczających spotkania przed szpiegowaniem – czyli blisko 20 tys. zł za sztukę.

Chodzi o tzw. depozyty na telefony – pojemniki, które uniemożliwiają smartfonom nagrywanie dźwięku i obrazu. Kamera w środku „widzi” tylko ciemność, a emitery ultradźwięków skutecznie zakłócają wszelkie próby podsłuchu. Urządzenia pozwalają jednak na odbieranie połączeń – dzięki temu użytkownicy widzą, że ktoś dzwoni, ale treść rozmów pozostaje bezpieczna.

Zakup, choć tajny, został skrytykowany przez kontrolerów NIK. Zarzucili MSZ brak rozeznania rynku, dokumentacji i nieprzestrzeganie regulaminu. Ministerstwo tłumaczyło się „specyfiką zamówienia” i powołało na doświadczenia SOP.

Były szef Agencji Wywiadu Grzegorz Małecki przyznał, że sprzęt nie narusza zasad bezpieczeństwa, ale kwestionuje zasadność wydatku. Jak zauważa – wcześniej wystarczało zostawić telefony poza salą obrad.

MSZ nie skomentowało ani przeznaczenia urządzeń, ani ich ujawnienia przez NIK.

Leave a Comment